RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Dzienniki z getta warszawskiego

strona 361 z 476

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 361


Część II. Dzienniki z getta warszawskiego [14] 347

weszli na dziedziniec, a zaraz potem do domu naprzeciwko bramy. Na mieszkańców kamienicy padł śmiertelny strach. Z każdym piętrem, które pokonywali trzej mężczyźni, kamień spadał z zamarłego w bezruchu serca. W końcu zatrzymali się na czwartym piętrze. Po kilku minutach napięcia sąsiedzi usłyszeli strzał, zaraz potem następny i 3 osoby opuściły mieszkanie numer 21. Kiedy byli już na dziedzińcu, 2 z nich cofnęło się i jeszcze jeden strzał przeszył powietrze. Potem ostatecznie zawrócili, wsiedli z powrotem do samochodu i odjechali.

Kiedy sąsiedzi weszli do mieszkania, oczom ich ukazał się straszliwy obraz: na kozetce w ostatnim pokoju leżał martwy Górka z przestrzeloną głową. Przy drzwiach, twarzą do dołu, w kałuży krwi leżała jego matka. Oprócz tych 2, jeszcze ciepłych zwłok w mieszkaniu nie było nikogo. Stary Górka 10–15 minut wcześniej wyszedł z wnuczkiem na spacer, a służąca uciekła i schowała się u sąsiada.

Przed zamkniętą bramą stoją żydowscy milicjanci i nie wpuszczają nikogo do środka. Wkrótce nadchodzi młoda kobieta. Rozgląda się dokoła, co tu się stało, dlaczego ludzie się tłoczą. Dochodzą do niej głosy: zabity… razem z matką… Jej serce zaczyna szybciej bić… Wbiega na dziedziniec, patrzy wszystkim w oczy, wybiega na zewnątrz i znowu do środka. Na schodach widzi stojących przestraszonych sąsiadów. Co tu się stało? Czy to u mnie w domu? Pani mąż zemdlał – mówią jej. Szybkim krokiem wbiega do mieszkania i rozdzierający serce krzyk przeszywa powietrze. Krzyk człowieka, któremu wyrwano najdroższe i najlepsze, co miał, czego niczym innym nie można mu zastąpić… Potem służąca opowiedziała, co następuje: Kiedy weszło tych trzech mężczyzn,

ona znajdowała się w kuchni z panią Górką, która przygotowywała obiad. „Czy tu mieszka prezes żydowskich inwalidów?” – zapytali. „Tak” – odpowiedziała stara, pobladła matka i zaprowadziła ich do ostatniego pokoju, w którym siedział prezes i swobodnie czytał gazetę. Na ich widok zbladł, wstał i rzekł: „Pozwólcie, panowie, że powiem jedno słowo…”. Jeden z nich brutalnie go jednak odepchnął na kozetkę i w jednej chwili dał się słyszeć strzał. Matka, która widziała całą tę scenę, otworzyła usta, żeby krzyknąć, ale zaraz dostała kulę prosto w usta i padła martwa na twarz. Górka zdołał jeszcze krzyknąć do służącej: „Ratuj swoje młode życie! Uciekaj!”. I uciekła.

Pół godziny później wszystko znowu było „normalnie”. Zabrano zwłoki. Na ulicy panował ferment, w domu pozostał głęboki smutek i żal. Swoją tajemnicę Górka zabrał do grobu…

xxx

Czwartek, 23 kwietnia [1942 r.]. Przy Majzelsa 11 znaleziono wczoraj zwłoki dwóch młodych kobiet z przestrzelonymi głowami. Na ich szyjach wisiały krzyżyki. Zaraz rozeszły się pogłoski, że ma się tu do czynienia z prowokacją, oskarżeniem o mord rytualny, że przywleczono tu dwie martwe chrześcijanki. Znowu nieszczęście dla Żydów… W ciągu dzisiejszego dnia zagadka się jednak rozwiązała. Te dwie kobiety to 2 sławne żydowskie piękności z Łodzi. Jedna nazywa się z domu Rozen, a po mężu, z którym się rozwiodła, Pomeranc530. Druga nazywa się Wiślicka531. Obie kobiety znane