RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Dzienniki z getta warszawskiego

strona 410 z 476

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 410


396 Część II. Dzienniki z getta warszawskiego [18]

odżywiania się, oraz nostalgia i tęsknota, o jakiej wspominała Pani w rozmowie telefonicznej prowadzonej, niestety, w czasie mojej nieobecności.

Dopiero teraz widzę w pełni, jak dalece obecność Riki wypełniała życie. Niemniej szczęśliwa jestem, że jest na wsi, w mieście bowiem szansa jej wyżycia była już prawie nijaka.

Mam mnóstwo pytań do zadawania, z uwagi jednak na brak czasu i cierpliwości zadam tylko kilka: jak sobie Pani radzi materialnie; co słychać u naszych przyjaciół p[aństwa] Siennickich751, Hulanickiej752, mKinnstów753?

Całymi dniami [jestem] przy pracy, od 7 do 19, myślę wciąż o Was i nie mogę, rzecz jasna, znaleźć jakiejś odpowiedzi na te pytania ani też spokoju. Przykro mi, że w tak wielkich jest Pani kłopotach, ale proszę mi wierzyć, że nie mogłam postąpić inaczej.

U nas wciąż to samo. Problem teściowej przestał istnieć 2 IX [1942 r.] Boli mnie to bardzo, gdyż wciąż jeszcze liczyłam na to, że uda mi się ją uratować.

Obecnie staram się, jak tylko mogę, zabezpieczyć chorą, ale patrząc na rzeczy realnie, niewiele sobie obiecuję.

Pragnęłabym ogromnie, by Rika, Mama i ja byłyśmy razem, gdzieś na wsi, gdzie bym mogła wykonywać byle jaką, najcięższą bodaj pracą. Czy nie wie Pani nic o takich możliwościach?

Wiem, że są, że jest ich nawet sporo. Ale nie mam pojęcia, jak do nich trafić, zwłaszcza dla całej trójki.

Jest przecie tyle majątków ziemskich, farm, gospód chłopskich! Czy nie można by jakoś trafić na placówkę? Oczywista, ideałem byłby większy majątek ziemski jako pewniejszy, ale to nie ma takiego znaczenia. Ważne jest, że to byłaby jedyna bodaj szansa wyżycia.

Droga Pani Mario! Wiem, że obciążyłam Panią zbytnio i że nie powinnam obarczać Jej więcej żadnymi sprawami. Ale, jak to już zaznaczyłam, warunki tak wiele tłumaczą. A chęć do życia i wyżycia – jeszcze więcej! Nie wątpię, że Pani swoim głębokim umysłem zdoła właściwie ująć tę sprawę. Sprawa jest b[ardzo] pilna, nawet nie może Pani sobie wyobrazić, jak dalece ona nagli. Praca, jaką mam, jest raczej iluzoryczna; w każdym bądź razie bardzo nietrwała. Mama nie ma jej wcale, tym samym brak jej właściwie biletu na życie. Do stracenia nie mamy już nic. Czy mogłaby Pani wzgl[ędnie] ktoś z Jej bliskich pomóc mnie, [a] raczej nam? Bo ostatecznie cóż wyrośnie z dziecka pozbawionego matki już w tak młodym wieku? I tak bardzo by się chciało jeszcze trochę pożyć.

Proszę mi darować ten list i tę nową prośbę. Pani to w tej chwili jedyna szansa, toteż w napięciu i trwodze wyczekiwać będę Jej odpowiedzi.

[7] Oddawca niniejszego listu i paczki jest ponoć arcyporządnym chłopcem. Dlatego też, nie bacząc na ogrom kosztów, postanowiłam wysłać jedno i drugie. Prosiłabym Panią potwierdzić mi łaskawie odbiór rzeczy według załączonej listy754, a także napisać coś w tej najważniejszej dla nas sprawie.