RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Dzienniki z getta warszawskiego

strona 94 z 476

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 94


80 Część I. Dziennik Abrahama Lewina [7]

stanie musiał odprawić modlitwy. Wszystkim mężczyznom odebrano wszystkie wartościowe rzeczy, które mieli przy sobie: zegarki, pierścionki, pieniądze itd. O godzinie 5 wszystkich wypuszczono. Było tylko kilku ciężko pobitych. Chociaż wydarzenia z 16 lipca nie należały do przyjemnych przeżyć, Żydzi odetchnęli z ulgą, myśląc, że w ten sposób wykupili się od nazistowskiego okrucieństwa. Rzeczywiście w miasteczku zrobiło się względnie spokojnie. Tylko szykany od czasu do czasu. W Rohatyniu był klasztor. Rosjanie zrobili z niego klub ludowy. Niemcy zaprowadzili tam lazaret. Pewnej nocy lekarze z lazaretu zatrzymali tam kilku Żydów jako zakładników i zażądali, [10] aby do rana dostarczono im taką to a taką ilość mydła, kawy i innych artykułów. Zagrozili, że jeżeli do rana rzeczy te nie zostaną przyniesione, zakładnicy zostaną rozstrzelani. W nocy szybko załatwiono wszystkie zażądane produkty. Aresztowani Żydzi zostali uwolnieni. Innego razu ukraińscy policjanci zatrzymali rabina, ogolili mu brodę i oprowadzali po miasteczku. To jeszcze nie było najgorsze.

1 września utworzono getto. Było ono otwarte. 15 sierpnia kreishauptmann209rozkazał, że 2000 Żydów do 1 września ma opuścić miasto. Judenrat postanowił, że Rohatyn mają opuścić przybyli tu uchodźcy. 2000 Żydów przeniosło się do okolicznych miasteczek: Bolszowce, Bukaczowce, Żydaczów, Chodorów210. 200 Żydów z własnej woli opuściło miasteczko i udało się do swoich dawnych domów, również do Warszawy. Z 6000 Żydów zostało tylko 3800, którzy jako tako urządzili się w getcie. Mieszkało się w ścisku, ale było to do wytrzymania. Kilku Żydów: czterech właścicieli ziemskich i dentysta, otrzymali od landrata specjalne pozwolenie na pozostanie poza gettem. Jeszcze przed utworzeniem getta Niemcy nałożyli na rohatyńskich Żydów kontrybucję w wysokości 2 milionów złotych. Ta suma została podzielona na 3 raty. Pierwsze dwie Żydzi zapłacili. Ostatnią im darowano.

Od czasu do czasu Niemcy wymuszali od Judenratu różne towary i żywność. Tak na przykład 8 sierpnia zażądali pewnej liczby gęsi i innych rzeczy. [11] Innym razem znowu aresztowali 10 ważnych Żydów jako zakładników i zażądali pewnej ilości skór, mydła, herbaty i innych artykułów. Trzymali tych 10 Żydów w areszcie 14 dni. Dostarczono Niemcom to, co się dało, i zakładnicy zostali zwolnieni.

Tak mijały tygodnie i miesiące. Żydzi znosili wszystkie te szykany, bo instynktownie czuli, że w porównaniu do tego, co dzieje się w innych miastach, są to jedynie drobnostki, bagatelki. Rohatyńscy Żydzi dobrze wiedzieli, co się dzieje w Stanisławowie, który leży 70 km od ich miasteczka. Ze stanisławowskiej gminy po dwóch pogromach z 20 000 członków, których liczyła wcześniej, pozostało 5000, tzn., że 15 000 albo ¾ ze wszystkich stanisławowskich Żydów zginęło211.

9 marca 1942 r. Judenrat otrzymał polecenie, aby dostarczyć 3 zmiany robotników, po 60 osób w każdej, do kopania dołów. Praca trwała dniem i nocą. Doły zostały wykopane 2 km za miasteczkiem, właściwie prawie w samym miasteczku. Były głębokie na

4 metry, długie na 9 metrów i szerokie na ok. 3 metry. Miały rzekomo służyć do odpierania