„Biuletin”, nr 11 (21), 10 września 1941 [1] 183
i inne miasta angielskie noc w noc spadał grad niemieckich bomb. Świat z zapartym tchem czekał chwili, gdy Hitler wszystkie swe siły rzuci na angielską wyspę, na Brytanię, by skończyć ze swym ostatnim przeciwnikiem. W takiej aa[…]aa596.
W takiej atmosferze Niemcy przed rokiem świętowali pierwszą rocznicę wybuchu obecnej, krwawej wojny. A specjalną paradą szczególnie uroczyście świętowali ją u nas, w Polsce, w Generalnym Gubernatorstwie. W każdym mieście, jako symbol nazistowskiego zwycięstwa, największemu i najbardziej okazałemu placowi nadawano nazwę „Adolf Hitler’s Platz”. Hitlerowska prasa zapewniała zaś, że koniec jest bliski, że niedaleki jest dzień, gdy wszystko padnie u stóp Hitlera.
I dziwna rzecz. Rok minął. Hitler jeszcze bardziej powiększył i umocnił swą władzę. Rumunię i Bułgarię przekształcił w swe kolonie. Jugosławię i Grecję skąpał we krwi i ogniu oraz je zniewolił. W zdradziecki sposób napadł na Związek Sowiecki i wdarł się głęboko do Rosji, zajął tam obszar, który jest dwa raz większy niż przedwojenna Francja.
A mimo to druga rocznica wybuchu wojny świętowana była przez Niemców… milczeniem. Propaganda niemiecka prześlizgnęła się, przekradła się przez tę datę. Napisano kilka bladych artykułów i na tym poprzestano.
Goebbels, kierownik całego hitlerowskiego aparatu propagandowego, napisał w „[Das] Reich” z 31 sierpnia artykuł pod tytułem „O milczeniu podczas wojny”. Są dziś takie czasy, pisze on, kiedy trzeba milczeć, nie wolno dawać żadnych militarnych, a nawet politycznych informacji, byłyby one bowiem cenne dla wroga. I taką wymówką wykręcono się od drugiej rocznicy wojny, od tegoż drugiego roku, który dał Hitlerowi tak wielkie zwycięstwo.
Przemilczano rocznicę, nie ma bowiem co powiedzieć niemieckiemu narodowi, nie można mu tylko wskazać, kiedy będzie koniec przelewu krwi, kiedy zrealizuje się dumna zapowiedź Hitlera, że w obecnym, w 1941 roku, wojna ukoronowana zostanie „ostatecznym zwycięstwem” hitlerowskich Niemiec.
23 lutego 1941 r. Hitler wygłosił w Monachium wielkie przemówienie, w którym cieszył się, że nadchodzi wiosna i pokaże on Anglikom, że Niemcy nie przespali zimy. Rozpocznie z Anglią wojnę na morzu. Ma już dość łodzi podwodnych, które wyuczyły się już sztuki zatapiania statków „i poczynając od marca i od [2] kwietnia 1941 r. panowie Anglicy winni się przygotować na całkiem inne rzeczy”. Skończy on z angielskim panowaniem na morzu. Anglia padnie z głodu. A niejeden statek nie będzie mógł dotrzeć do angielskiej wyspy.
I oto już zaraz jesień, a Anglia w tym roku importowała więcej niż przed rokiem. Zwieziono dwa miliony ton przeważnie amunicji, samolotów, czołgów, broni. I nie tylko nie ma żadnego głodu w Anglii, ale także niczego tam nie brakuje. Anglia dalej panuje na Oceanie Atlantyckim. Z zapowiedzi Hitlera nic nie wyszło.
W maju Niemcy zniewolili Grecję. Zajęli grecką wyspę Kretę. Kosztowało ich to morze ofiar. Nie na darmo padali, chwaliła się hitlerowska prasa. „Panujemy teraz na Morzu Śródziemnym. Malta, Aleksandria, Kanał Sueski nic nie są teraz warte. Nasze samoloty, lecąc z baz w Grecji, na wyspach greckich i na Krecie, zniszczą te angielskie porty, zetrą je z powierzchni ziemi”. Jest już wrzesień. Malta, Aleksandria oraz Kanał