RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Prasa getta warszawskiego: Bund i Cu...

strona 290 z 902

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 290


244 „Biuletin”, nr 14 (24), 20 grudnia 1941 [1]

gra na skrzypcach. Mosze z czarnymi, marzycielskimi oczami. I nie jest dzieckiem piękna Sara, która czyta poważne książki i mówi o życiu. Jakże można być dzieckiem? Gdy ma się 12–13–15 lat i wie się, że musi się umrzeć, choć tak chce się żyć – i wie się, że gdyby nie było wojny, gdyby można było dużo jeść i wyjeżdżać na wieś, można by mieć nadzieję na wyzdrowienie. Ale jest wojna – i z fatalizmem dorosłego dziecko przyjmuje to, co nieuniknione – i tylko czasem – od czasu do czasu – gorzkie pytanie:

„Czy ktoś stamtąd przychodzi żywy?”.

* * *

Mała Rywcia, bielsza od prześcieradła, na którym leży, prosi: „Może mogłabym dostać jakieś korale, naciągnięte na nitkę, bo tak mnie boli, tak mi źle. Gdybym miała czym się zająć, to może zapomniałabym o moich cierpieniach”. Przypominam sobie: pół roku temu, gdy jeszcze nie było tak beznadziejnie, suchotnicze dzieci urządziły przedstawienie. [14] 8-letnia Rywcia, dziewczynka o blond włosach, z pięknymi nóżkami i rączkami, tańczyła taniec ptaszka letniego. Wystrojona w lekkie ubranka, z licznymi kolorowymi tasiemkami, tańczyła przy akompaniamencie piosenki o ptaszku letnim, który nie mógł latać, [jego] skrzydełka były bowiem połamane. Biedny, mały ptaszku letni – oto leżysz tu… nigdy już nie będziesz latać, mała Rywciu, która byłaś beztroska jak motylek, która tak lubiłaś stroić się w kolorowe tasiemki. Dziś jesteś taka blada, a wówczas pofarbowałaś sobie policzki, błyszczały Twoje oczęta i byłaś [jak] pijana z radości – ostatniej radości w Twoim krótkim życiu zamordowanego ptaszka letniego.

* * *

Jest wieczór. Przed bramą szpitala siedzi dziecko. Dziecko to zostało dziś wypisane ze szpitala. Dziecko nie prosi o chleb, mówi tylko: „Weźcie mnie z powrotem do szpitala”. Jest wieczór. Setkami ślepych okien krzyczy w ciemnościach ulicy dziecięcy ból. Umęczone, wycieńczone, dziecko żydowskiej nędzy umiera we krwi za cudze grzechy. Szpital – miejsce gdzie zadręczone zwierzę skręca się w kłębek, aby umrzeć. Albowiem do szpitala dzieci nie przychodzą już, aby otrzymać pomoc i zostać uratowanym, by wrócić stamtąd do domu, do życia. Przychodzą tu po ostatnią łaskę: łaskę cichej śmierci.

Wieści z kraju.

Robotnicy polscy dla frontu wschodniego.

Szereg niemieckich firm budowlanych przeprowadza zbrodniczą akcję werbunkową w całym kraju. Tysiące robotników z różnych miast, miasteczek i wsi werbuje się niby do pracy budowlanej w Reichu lub na miejscu. A tak naprawdę robotnicy ci są wciągani do organizacji robotniczej Todt720, która prowadzi roboty budowlane i specjalne fortyfikacje na odcinku zaplecza frontu. Organizacja Todt składa się z oddziałów