RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Prasa getta warszawskiego: Bund i Cu...

strona 353 z 902

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 353


„Der Weker. Informacje Biuletin”, nr 9 (33), 15 marca 1942 [2] 307

wszystko kręciło się wokół pana prezesa. Zdarzyło się kilka razy, że panu prezesowi i jego Związkowi zachciało też się zostać reprezentacją polityczną Żydów. „Poszli” oni do wyborów. Dostali po łapach, skompromitowali się i wrócili z powrotem do swych „interesów”.

Teraz w getcie warszawskim pan prezes stał się gospodarzem Zakładu Zaopatrywania. I tenże ważny urząd traktuje on jako swój interes, jako swój folwark. Jest on dyrektorem Zakładu Zaopatrywania. Dochody urzędu to dochody, które on ustanawia. Instytucje, które mu się podobają, otrzymują od niego pieniądze. Inne, które nie chcą się „przypodobać” panu prezesowi – nie dostają ani grosza. Pieniędzmi publicznymi, które odebrano warszawskim Żydom, biedocie, pieniędzmi tymi uprawia on „filantropię”, dokładnie tak samo, jak kiedyś pieniędzmi ze swej prywatnej kasy. Gdy Zakład Zaopatrywania czyni szeroki „gest” i rozdaje dzieciom w internatach cukierki, muszą internaty dziękować panu prezesowi za ten wielki dar.

Tenże majętny kacyk ma także chucpę, by mianować swych „komisarzy” w instytucjach, które otrzymują, wedle oficjalnych zarządzeń, subsydia z Urzędu Aprowizacyjnego. Taki komisarz czyni sobie co chce, z nikim się nie liczy – ma woreczek pieniędzy i swego szefa – prezesa.

W kuluarach i pokojach Zakładu Zaopatrywania jest czysto, ciepło i świetliście. Unosi się lukrowo słodki „zapach” melasy, marmolady, „cichych” udziałów w koncesjach i wielkich zarobków. Folwark pana prezesa jest naprawdę „oazą” w getcie warszawskim.

„Odpłacimy”

(O zabitej setce z Pawiaka)

Po tamtej stronie muru kolportowana jest ulotka oficjalnych kół polskich wydana w związku z mordem na ponad stu polskich więźniach politycznych. Odezwa wyjaśnia, co było przyczyną tego przerażającego mordu. W budynku przy ul. Poprzecznej 8 znajdowała się melina bandytów, jacy rabują ludność cywilną. 26 lutego policja urządziła obławę na tę melinę. Akcję tę przeprowadziła polska i niemiecka Policja Kryminalna947, a nie gestapo, była to bowiem sprawa kryminalna, a nie polityczna. Bandyci bronili się, zabili dwóch policjantów, ranili trzech policjantów i jednego folksdojcza. Władza niemiecka, zamiast odpowiedzieć na to zaostrzeniem walki z bandytyzmem, jaki rozprzestrzenił się w kraju niczym epidemia, wobec którego jest ona bezsilna – rozstrzeliwuje stu więźniów politycznych. Dlaczego? Dlaczego grozi się społeczeństwu, że wstrzyma się aprowizację? Odezwa dobrze wyjaśnia diabelskie intencje okupanta. Hitlerowcy chcą wywołać w społeczeństwie polskim niechęć do działalności organizacji nielegalnych. Gestapo wie, że nienawiść do okupanta jest wielka, że w Polsce prowadzona jest rozgałęziona praca podziemna. Dlatego wykorzystali historię tego budynku jako wymówkę, by wymordować 100 więźniów politycznych i tym samym stworzyć wrażenie, że organizacje nielegalne są [temu] winne. Oto jest polityczne podłoże tej tragedii, za to rozstrzelano 100 niewinnych osób.

Drugą przyczyną jest chęć zastraszenia społeczeństwa, by okupant czuł się pewnie i spokojnie, by mógł przygotowywać się do wiosennej ofensywy przeciw Rosji.