„Za Naszą i Waszą Wolność”, nr 3 (12), maj 1942 [4] 477
nacjonaliści, począwszy od unickiego arcybiskupa [Andrija] Szeptyckiego, a kończąc na niedowarzonym „Ukraińskim Fü[h]rerze” – [Stepanie] Banderze.
„Mamy tę złotą wolność, czemuż by nie pohulać” – wołał namiętnie ukraiński dół nacjonalistyczny. „Pohulaty” miało to znaczyć w prostym języku chłopskim tyle co rabować, mordować, rżnąć, w pierwszym rzędzie Żydów, a przy okazji i Polaków. Podobne „żądania” „narodów wyzwolonych” były zawsze bliskie sercu hitlerowskiego dowództwa wojskowego, które nie daje sobie dwa razy ich powtórzyć. Trzecia Rzesza nie tylko może sobie pozwolić na obdarzenie Ukraińców, Słowaków albo Chorwatów taką „wolnością czynu”, ale sama zawsze składała i będzie składała w tym kierunku oferty, które stale organizuje i przeprowadza w czyn, i nimi ciągle kieruje…
I „rozhulała się” po miastach, miasteczkach i wsiach wsch[odniej] Małopolski dzicz hajdamacka, rabując, rżnąć i mordując ramię przy ramieniu z żołdactwem niemieckim. Dosyć często zabijał ukraiński motłoch, sam, bez pomocy niemieckich „oswobodzicieli”1325. Zdarzało się również, że Niemcy do tej krwawej roboty nie mieli potrzeby wzywać do pomocy Ukraińców, gdyż wykonywali sami po mistrzowsku. Najczęściej czynili to razem Ukraińcy i Niemcy, do spółki, po bratersku.
Tak wyglądało pierwsze „dzień dobry” „oswobodzicielskiej armii kultur-»tregerów«”1326 pana Goebbelsa. Bestialska rzeź masowa dokonana w Małopolsce w letnich miesiącach 1941 r. usunęła w cień swym diabelskim sadyzmem i piekielną grozą najczarniejsze wizje najkrwawszych okresów hajdamackich Chmielnickiego i Petlury. Każde osiedle Żydów, małe czy duże, posiada swój czarny diariusz, swoją księgę męczeństwa, pisaną rzekami, przelanej krwi ludzkiej, a ilustrowaną stosami mordowanych i okaleczonych trupów.
Okropnie szalał pogrom w Tarnopolu1327. Rozjuszone żołdactwo niemieckie wespół z pijanymi ukraińskimi bandytami wymordowało w przeciągu trzech dni i trzech nocy cztery tysiące Żydów, wyłącznie mężczyzn, przeważnie w wieku od lat 16 do 60. Kobiety, które głośno płakały, lub błagały oprawców, aby zostawili ich mężów przy życiu, były rozstrzeliwane na miejscu. Ilość zabitych przy tej okazji kobiet dochodzi do stu.
Nawiasem biorąc hitlerowscy oprawcy „pracują” planowo, czasem „spontanicznie, wybuchowo”, ale najczęściej „na zimno”, z premedytacją, jednak wszędzie i zawsze wedle z góry ułożonego kalendarza ze z góry wyznaczonymi datami. Pierwsza rzeź w Tarnopolu była „dniem mężczyzn”. Później w miesiącach zimy z [19]41 r. mnożą się dnie „kobiet”, „dzieci, starców i chorych” itd. Ale o tym później.
W Złoczowie przeszło 2000 Żydów zostało rozstrzelanych przez niemieckich żołnierzy i Ukraińców. Zabijano mężczyzn na oczach kobiet, dzieci i rodziców. Po kilku dniach członkowie rodziny musieli w asyście śmiejących się katów, kopać