bowiem nic do stracenia. Plan wyniszczenia jest realizowany metodycznie i systematycznie według fnakreślonego schematuf. [2] Może nas ocalić tylko cud: nagłe zakończenie wojny, a jeśli nie, to jesteśmy zgubieni. Czy należałoby zażądać zemsty? Część utrzymywała, że tak. Trzeba byłoby zebrać kilkadziesiąt tysięcy Niemców z Ameryki, zamknąć ich w obozach koncentracyjnych – za drutami kolczastymi, bez żywności i wody, i pozwolić im zginąć z głodu i nędzy – jak czynią to tu w Polsce. Inni uważali, że zażądanie odwetu rozbestwiłoby jeszcze bardziej Niemców i doprowadziłoby do całkowitej zagłady Żydów. Ci, którzy domagali się odwetu, przypomnieli historię rzekomego niedawania pożywienia niemieckim jeńcom wojennym w Libii do czasu ich przesłuchania.
Następnie dyskutowano nad zagadnieniem, czy należałoby wysłać za granicę spis
cwybitniejszychc jednostek, aby otrzymać dla nich zagraniczne paszporty i w ten sposób je uratować. Niektórzy mówili, że elita powinna pozostać z ludem i razem z nim zginąć. Niektórzy znów powoływali się na przykłady z historii Żydów i na tradycje, które nakazują uratowanie choćby hjednego Żydah1795. Stanęło na tym, że każda grupa społeczna powinna podjąć starania dla swych wybitnych ludzi, a nie dla ogółu jako takiego.
Następnie podkreślano, że należy poinformować naród niemiecki o planie zagłady
ludności żyd[owskiej]. H[itler] zapowiedział wprawdzie kilkakrotnie zagładę narodu
żyd[owskiego], jednak czyni się wszystko, co tylko możliwe, aby Niemcy nie dowiedzieli się, co się wyprawia z Żydami. Jeżeli początkowo rozstrzeliwali tysiące Żydów pośrodku miasta lub za miastem, to ostatnio postępuje się według następującego planu: elementy nieprodukcyjne – dzieci do lat 10 i starców ponad 60 lat – ładuje się do [3] zaplombowanych wagonów, strzeżonych przez niemieckie konwoje, i wywozi w nieznanym kierunku. Zazwyczaj w kierunku Bełżca, gdzie po wysiedlonych Żydach urywa się wszelki ślad1796. fFakt, żef nikomu dotychczas nie udało się uratować z obozu śmierci w Bełżcu, że nie ma dotychczas ani jednego żydowskiego lub polskiego świadka dokonywanego w Bełżcu wyniszczenia, jest najlepszym świadectwem, fjak usilnief [Niemcy] troszczą się o to, aby tego rodzaju wiadomości nie rozchodziły się wśród swoich. Świadczy to o tym, że gdyby ludność niemiecka wiedziała o tym, nie [można byłoby] zapewne dokonać takiego masowego mordu.
Bezeceństwa polskich urzędników finansowych są wprost nie do opisania. Jest to
zwykła grabież. Przychodzą do fsklepikarzaf, który zalega z płaceniem podatków, zatrzymują jednocześnie wszystkich klientów, fprzeprowadzają u nichf rewizję i zabierają całą znalezioną przy nich gotówkę na rzecz przyszłych podatków. Tak postąpiono w sądzie przed fkilkomaf tygodniami, tak postępują na każdym kroku. Zabierają pieniądze lokatorowi, gdy sublokator nie może uiścić podatków, i odwrotnie. Podobnie postępują policjanci polscy. Są to najzwyklejsi rabusie. fZobaczyf taki policjant wózek z towarem, przystępuje do niego jako wspólnik, a w każdym razie wysuwa pewne żądania cpieniężnec,
1795 Autor ma tu zapewne na myśli koncepcję kidusz ha-Chaim (hebr. uświęcenie życia), sformułowaną w getcie warszawskim przez rabina Icchaka Nissenbauma (zob. dok. 193a), nakładającą na Żydów obowiązek ratowania życia nawet za cenę rezygnacji z przestrzegania przepisów religijnych.
1796 Na ok. 450 tys. Żydów przywiezionych do ośrodka zagłady w Bełżcu udało się uratować zaledwie dwu, Rudolfowi Rederowi i Chaimowi Hirszmanowi; zob. R. Reder, Bełżec, Kraków 1946; Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków, red. D. Libionka, Lublin 2013; R. Kuwałek, Obóz zagłady w Bełżcu, Lublin 2010.