strona 500 z 656

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 500


Ostrzegał [?] nocami [?]e
                                                              [tłum. z j. żyd. Joanna Nalewajko-Kulikov]


ARG II 262/1 (Ring. II/232)
Opis: oryg ., rkps (ER*), atrament, j. żyd., 156x198 mm, k. 1, s. 1.
Dok. znajduje się w zeszycie z dok. 193c.
Dok. niepublikowany.



                                                                                                         Grudzień 1942
[1]2103
E.R.
                             Jak zginęła żydowska inteligencja Warszawy?
Wśród wysiedlonych z Warszawy czołowe miejsce zajmuje inteligencja. Początkowo wydawało się, że akcja ograniczy się tylko do uchodźców, żebraków i innych tzw. elementów nieproduktywnych. Ale niebawem przekonano się, że okupant wykorzystał to ctylkoc jako pretekst. W istocie zamierzał zgładzić całą ludność bez wyjątku. Inteligencja żydowska zbyt późno dowiedziała się, że plany okupanta jej też dotyczą i dlatego [jej] reakcja była taka słaba. Żydowska inteligencja szła na rzeź tak jak masy ludowe, cicho i bez protestu, bez oporu. Policja żydowska na początku honorowała ludzi z adwokatury, nauczycielstwa i innych wolnych zawodów, ale rychło zaczęła brać również przedstawicieli i tych zawodów. Przyczyna: trzeba było dostarczyć kontyngent, którego okupant domagał się dzień w dzień, w przeciwnym bowiem razie, twierdzili [policjanci], Niemiec wmiesza się do akcji, a wówczas wszyscy będą musieli pójść. W trakcie akcji policja żydowska bardzo szybko zdemoralizowała się do cna i wypuszczała ze swych [2] łap tylko te ofiary, które wykupiły się z ich rąk. To, że ktoś jest doktorem, pisarzem, dziennikarzem, nie miało dla nich żadnego znaczenia, jedynym
przekonywującym argumentem był okup. Ponieważ jednak żydowska inteligencja nie miała w ogóle żadnych środków do życia, a zwłaszcza nie miała pieniędzy na okup, coraz liczniej wypełniała szeregi schwytanych i wysyłanych na Umschlagplatz.
Pewna część inteligencji żyd[owskiej], widząc, że sytuacja jest bez wyjścia, że
nie mają pieniędzy na zapłacenie 100 zł za chleb, świadoma, że w każdej chwili grozi [jej] złapanie na Umschlag – wychodziła śmierci naprzeciw, popełniając samobójstwa. Zanotowano według statystyki setki przypadków samobójstw, głównie wśród inteligencji. Było to zjawisko masowe, że inteligenci nosili ze sobą buteleczkę trucizny (luminal, cyjankali). Znany dziennikarz [Aron] Gawze2104 (współpracownik „Hajntu”) zażył



2103 Powojenna, archiwalna paginacja kart. Strony niespaginowane oznaczone przez edytorkę literą „v”.
2104 Aron Gawze (1876–1942), dziennikarz i redaktor, współzałożyciel i współpracownik „Hajntu”. W getcie organizował pomoc dla środowiska dziennikarskiego, m.in. założył razem z Bencijonem Chilinowiczem stołówkę dla dziennikarzy i pisarzy, uczestniczył też w próbie założenia pisma przy Judenracie niezależnego od „Gazety Żydowskiej”; zob. Czerniaków, s. 222 (zapis z 20 października 1941 r.). Popełnił samobójstwo na Umschlagplatzu; zob. Pisma Ringelbluma z bunkra [w przyg.].